Listy z Getta
Stowarzyszenie im. Jana Karskiego – Instytut
Kultury Spotkania i Dialogu
Hanka Goldszajd – autorka większości listów, jej matka Rywka, ojciec Jakub i brat Chaim nie przeżyli Zagłady. Wywiezieni z kieleckiego getta, zginęli w Treblince w sierpniu 1942 roku. Listy pisane przez Hankę do brata Aby, siostry Sury i szwagra Herszla, zesłanych do kopalni na Syberię, przetrwały, przywiezione najpierw spod Czelabińska do Polski, a potem zabrane na emigrację do Izraela. Te listy to bezcenny dokument- świadectwo pierwszych lat okupacji, czasu stale pogarszających się warunków życia kieleckich Żydów, narastających represji, ograniczania wolności osobistej. Ich prosta z pozoru treść poraża tym bardziej, gdy uświadomimy sobie, że prawda czasu okupacji i okrucieństwa wojny ukryta jest w nich nie tylko przed niemiecką cenzurą, ale i przed najbliższymi, których cierpiący w okupowanych Kielcach nie chcieli dodatkowo martwić swoim losem.
Dzięki tym listom Hanka, Chaim, Jakub i Rywka Goldszajdowie nie są dziś bezimiennymi ofiarami Zagłady.
Marek Maciągowski
(fragmenty wstępu do książki „Listy z getta”
Więcej informacji o Zagładzie Żydów z kieleckiego getta znajdziesz na stronie https://jewish.kielce.pl/zaglada/
Tam też do pobranie teksty listów Hani Goldszajd.
Projekt zrealizowany dzięki wsparciu Fundacji im. Róży Luksemburg
KIM SĄ
Sylwetki głównych bohaterów listów opisuje Yaacov Kotlicki.
Sara Kotlicki (z domu Goldszajd)
Córka Rywki (z domu Wikińska) i Jakuba Goldszajdów. Urodziła się w 1916 r. w Łopusznie, wkrótce potem cała rodzina przeprowadziła się do Kielc. Mieszkali przy ul. św. Leonarda 22, a potem przy placu św. Leonarda 3, przed samą wojną przy ul. Focha 26 (dzisiejsza Paderewskiego). W sierpniu 1938 r. Sara poślubiła Herszela Kotlickiego. Przyjęcie odbyło się w domu jej dziadków przy placu Leonarda. Kiedy wybuchła wojna, wyjechała z mężem i bratem Abą Goldszajdem do Lwowa. Po wojnie wszyscy wrócili do Polski (24 czerwca 1946 r.). Małżonkowie i ich jednoroczny syn Mosze osiedlili się w Gliwicach. W 1948 r. urodził się ich drugi syn, Yaacov. W 1950 roku cała rodzina wyemigrowała do Izraela. Sara umarła w 2000 r. w wieku 84 lat.
Herszel Kotlicki
Syn Chai (z domu Garfinkel) i Mosze Kotlickich. Urodził się w 1911 r. W Kielcach. Mieszkał przy ul. Pierackiego 17 (dzisiejsza Mała). Kiedy miał siedem lat, jego ojciec zmarł na tyfus. Z powodu trudności ekonomicznych 9-letni Herszel musiał porzucić szkołę i zaczął pracować u swojego wuja Józefa Goldszajdera, wziętego malarza pokojowego. Po kilku latach stał się bardzo dobrym malarzem i wykonywał ten zawód niemal do końca życia. Herszel był także jednym z najlepszych kolarzy w regionie. W 1935 r. był członkiem grupy kolarskiej, która zawiozła ziemię z Kielc na grób marszałka Józefa Piłsudskiego. W 1938 r. poślubił Sarę Goldszajd . Na początku wojny uciekli razem do Rosji, powrócili do Polski w czerwcu 1946 r. i zamieszkali w Gliwicach. Tydzień później przyjechał do Kielc ze swoim szwagrem Abą Goldszajdem, żeby poszukać w sądzie pewnych dokumentów. To był 4 lipca 1946 r., dzień pogromu w Kielcach W 1950 r. Wyjechał z Polski do Izraela z całą rodziną.
Zmarł w 1990 r. w wieku 79 lat.

Aba Goldszajd

Syn Rywki (z domu Wikińska) i Jakuba Goldszajdów. Urodził się w 1911 r. w Łodzi. Aba był wykwalifikowanym krawcem, ale pracował ze swoim ojcem jako kierowca autobusu w rodzinnej firmie transportowej. Na początku II wojny światowej uciekł do Rosji razem ze swoją siostrą Sarą i jej mężem Herszelem Kotlickim. 4 lipca 1946 r. przyjechał z Herszelem z Gliwic do Kielc. W 1949 r. wyjechał do Izraela. Zajął się pieczeniem chleba, a potem otworzył piekarnię ciast i sklep. W Izraelu ożenił się i miał dwóch synów. Zmarł w 1991 r. w wieku 80 lat.
Hanka Goldszajd

Córka Rywki (z domu Wikińska) i Jakuba Goldszajdów. Urodziła się w 1925 r. w Kielcach.. Po wybuchu wojny została w Kielcach z rodzicami i babcią. Wkrótce po wkroczeniu Niemców do Kielc cała rodzina została wyrzucona z mieszkania i przenosiła się z miejsca na miejsce, aż w końcu osiadła w niewielkim domku przy ul. Nowy Świat 15, należącym do krewnych rodziny. Hanka i jej bliscy mieszkali tutaj aż do lzagłądy getta. W kwietniu 1940 r. udało jej się nawiązać kontakt z bratem Abą, siostrą Sarą i jej mężem, którzy uciekli do Rosji. W listach opisywała sytuację rodziny. W sierpniu 1942 r. cała rodzina została wywieziona do Treblinki i zamordowana przez nazistów.
LISTY DO HANI KIELECKICH UCZNIÓW

W roku 2016 edukatorzy Stowarzyszenie im. Jana Karskiego przeprowadzili warsztaty edukacyjne z młodzieżą im. Jana Karskiego w Kielcach. Grupa uczniów w trakcie kilku spotkań poznała treść listów Hani Goldszajd, losy rodzin Kotlickoch i Goldszajsów, historię społeczności żydowskiej Kielc, a także dramat Zagłady Żydów z kieleckiego getta w sierpniu 1942 roku. Grupa odbyła również spacer po Kielcach śladami Hani Goldszajd. Na zakończenie części warsztatowej uczniowie napisali osobiste listy do Hani.
LIST ADY i MATEUSZA
Droga Hano!
Niedawno odwiedziliśmy Plac Stanisława Moniuszki, kiedyś Plac św. Leonarda. Zachęciła nas do tego lektura Twoich listów, którymi porozumiewałaś się z rodziną w rozłące. To miejsce bardzo się zmieniło. Dzisiaj Plac ten tętni życiem. Przed wojną w kamienicy znajdującej się przy tym placu Twoja siostra Sara wyszła za Herszla. Możemy założyć, że było to jedno ze szczęśliwszych chwil w życiu waszej rodziny. Większość uczestników tej uroczystości zginęła. Plac ten jest dziwnym miejscem. My wiem, że wokół jest tyle ludzi, odgłosy pojazdów, lecz gdy zamknie się oczy naprawdę można wypocząć. Nie słyszy się już gwaru i hałasu. Jest się jakby po drugiej stronie. Bardzo miłe uczucie. Ten obszar jest w pewien sposób naznaczony polskością. Henryk Sienkiewicz- wybitny polski pisarz, Tadeusz Kościuszko- generał, bohater narodowy, Stanisław Moniuszko- polski kompozytor. Jednak niewiele osób pamięta, że tutaj mieszkali Żydzi, którzy zostali zabici w czasie II Wojny Światowej. Chcielibyśmy Ci podziękować. Dzięki Tobie i Twoim listom możemy spróbować zrozumieć, co czuli ludzie tak gnębieni. Nie jest to łatwe, ale dzięki Tobie łatwiejsze. Mamy nadzieje, że teraz jest Ci lepiej.
Ada i Mateusz
LIST OD LAURY
Droga Haniu!
Piszę do Ciebie ten list w słoneczny, niedzielny poranek. Właśnie wróciłam z przyjemnego spaceru ulicą Staszica.
Jest to miejsce pełne spacerujących rodzin, starszych osób, które zmierzają w stronę parku. Na tej ulicy znajduje się jedno z najstarszych kin w Kielcach, z zaraz przy nim stoi budka z najlepszymi frytkami w mieście, na stojących obok ławeczkach odpoczywają ludzie. Spoglądając w górę można dojrzeć katedrę. U końca ulicy znajduje się źródełko Biruty, do którego ludzie wrzucają pieniążki, aby spełniło się ich życzenie.
W tym cudownym miejscu odczuwam przyjemną atmosferę. Jednak z tyłu głowy ciągle mam myśl, że mieszkałaś tutaj w czasach wojny. Nie umiem sobie nawet wyobrazić z jakimi przykrościami i trudnościami musiałaś się spotkać. Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko mieszkając tutaj byłaś szczęśliwa mając rodziców blisko siebie oraz kontakt z rodzeństwem. Twoje historia bardzo mnie poruszyła, gdyż ukazuje Twoją tęsknotę za rodzeństwem, cierpienie oraz troskę o bliskich. Życie jest teraz całkiem inne niż Twoje, nie martwię się o swoją przyszłość, jestem spokojna.
Szkoda, że się nie poznałyśmy i nie możesz zobaczyć, jak tu jest pięknie.
Laura
LIST OD KLAUDII I MATEUSZA
Droga Haniu!
W swoich listach wspominałaś o kilku miejscach. My również chcemy Ci powiedzieć o pewnym miejscu związanym z Twoją historią. Mamy na myśli ul. Planty.
Dzisiaj przechodzą tędy setki osób, idą do pobliskiego parku, pracy, na zakupy… Po jednej stronie Silnicy znajduje się skwer im. Ireny Sendlerowej, a na jego obszarze plac zabaw. Na Plantach stoją głównie przedwojenne kamienice, nieliczne zostały wyremontowane. Z jedną z nich wiąże się straszna historia.
4 lipca 1946 rok w dom przy ul. Planty 7/9 miał miejsce pogrom. Podczas niego zginęło ponad 40 niewinnych Żydów. Ciężko jest nam sobie wyobrazić, że dokonano tu mordu. Dziś w tym budynku mieści się Stowarzyszenie im. Jana Karskiego. Na elewacji widnieje tablica upamiętniająca zamordowanych Żydów.
Pragniemy powiedzieć Ci, że Twoje rodzeństwo powróciło do Kielc z nadzieją, że jeszcze Ciebie Haniu, Chaima i Twoich rodziców zobaczą. Przyjechali Was szukać latem 1946 roku, kiedy miał miejsce pogrom. Mimo niebezpieczeństwa przeżyli. Niedługo potem Twój brat i Sara wyjechali do Izraela.
Mateusz i Klaudia
LIST OD MIKOŁAJA
Droga Hano,
piszę do Ciebie ten list, żeby opowiedzieć Ci o tym jak zmieniły się Kielce od kiedy Cię nie ma. Ulica Staszica wygląda nieco inaczej. Wybudowano nowe budynki, otwarto lodziarnie i kawiarnie. Codziennie przechodzi tędy dużo mieszkańców Kielc, którzy spieszą się do pracy lub po prostu spacerują. Oni także zmienili się. Dużo młodych ludzi jest przeciw rasizmowi, nie dzielą nikogo na gorszego zy lepszego ze względu na kolor skóry czy religię. Mimo, że wydaje się to wspaniałe, to zdarzają się osoby, które nie lubią Żydów. Szkoda, że większość ludzi nie wie nic o Tobie ani o tym jaki los spotkał Ciebie i twoją rodzinę, o tym że zarówno was jak i innych Żydów potraktowano jak zwierzęta. Nie zauważyłem na ul .Staszica niczego, co przypominałoby o Tobie. Gdybyś jeszcze żyła mogłabyś się cieszyć dzisiejszymi Kielcami, brakiem wojny na terenie Polski, spokojem. Tę szansę zabrali Ci hitlerowcy, nie tylko Tobie ale wielu rodzinom zarówno żydowskim jak i polskim.
Wiem, że tego nie przeczytasz, że Twoje oczy nie spojrzą na ten świat.
Mogłabyś być razem z nami ale los chciał inaczej.
Mikołaj
LIST OD NATALII I EWY
Kochana Haniu!
Byłyśmy tam. Pewnie zapytasz gdzie? Odwiedziłyśmy miejsce Twojego dawnego domu przy ulicy Nowy Świat. Wszystko się zmieniło.
Chodziłyśmy ulicami, po których Ty kiedyś chodziłaś, którymi wracałaś do domu i po którym spacerowałaś z przyjaciółmi. Oczami wyobraźni widziałyśmy dawne budynki i Ciebie tuż obok nas. Przypominałyśmy sobie fragmenty listów, do których przelewałaś swoje myśli, nadzieje, radości i smutki. Gdybyś rzeczywiście z nami była, nie wiedziałabyś pewnie gdzie jesteśmy. Nie poznałabyś tego miasta, ani domu, w którym się wychowywałaś. Odnowione ulice, rozświetlone witryny sklepów pokazują ogrom zmian, które zaszły od tamtego czasu.
Dzięki Twoim listom mamy porównanie między tym co było, a tym co jest. Na początku czytając Twoje listy myślałyśmy o Tobie jak o odległej osobie, jak o duchu przeszłości, który nigdy nie wróci, o którym nie warto pamiętać. Lecz z każdą wiadomością, z każdym zdaniem poznawałyśmy Cię coraz bardziej. Teraz mamy Cię za przyjaciółkę, czujemy się jak powierniczki Twoich głęboko skrywanych nadziei i obaw, które przemycałaś w swych wypowiedziach. Musisz wiedzieć, że chociaż Ciebie już dawno nie ma, my jesteśmy.
Jesteśmy i pamiętamy…
Natalka i Ewa
LIST OD WIKTORII
Droga Hano!
Dziś wybrałam się na spacer ulicami byłego getta. Jako główny cel wędrówki obrałam Menorę, czyli pomnik upamiętniający zagładę Żydów. Jest to dla mnie symboliczny grób Twój i Twojej rodziny oraz innych. Pomnik znajduje się przy al. IX Wieków Kielc. Menora jest ustawiona pod kątem. Z jednej strony pewna część jest pod ziemią, co oznacza zapomnienie. Druga strona jest lekko uniesiona ponad ziemię, co oznacza, że pamiętamy o zamordowanych podczas wojny Żydach. Mówi się, że jeśli będziemy pamiętać, to Menora będzie widoczna. Gdy na chwilę przystaniemy przy pomniku usłyszymy zgiełk miasta, szum przejeżdżających samochodów, a czasem nawet rozmowy ludzi przesiadujących niedaleko w parku. Od czasu do czasu ktoś przystanie i pomyśli o tym co działo się tutaj w 1942 roku. Najczęściej są to osoby starsze, które pamiętają urywki zdarzeń z tamtych lat. Smutne jest to, że rzadko można zobaczyć jakiegoś młodego człowieka, który się zatrzyma. Jednak jest jeszcze młodzież, która chce pamiętać, co działo się kiedyś na ulicach Kielc.
Jest mi bardzo przykro, że ten list już do Ciebie nie dotrze.
Wiktoria
WIERSZ na podstawie listów Hani Goldszajd
Yaacov Kotlicki:
Około 15 lat temu, w izraelski Dzień Holokaustu, kierownictwo Visonic poprosiło mnie o wygłoszenie wykładu dla pracowników o mojej rodzinie z czasów wojny. Było to bardzo wzruszające wydarzenie zarówno dla mnie, jak i dla pracowników. Kiedy skończyłem, zapadła długa cisza, trwająca kilka minut. Nikt się nie poruszył. Osoby chętne otrzymały również egzemplarz książki „Listy z getta”.
Kilka dni później jeden z pracowników, inżynier oprogramowania, którego hobby było pisanie bajek dla małych dzieci, przesłał mi krótki wiersz, który napisał na podstawie jednego z listów Hanki. Później przetłumaczyliśmy go na angielski.
P.S – Eyal Chen
Based on text of a letter from Hanka Goldszajd to her brothers and sisters.
P.S
Friday night, Sabbat is coming,
I wonder where you should be roaming.
Do write to us, the more the better,
Do not spare details in your letter!
The letter is not complete yet,
mum has plenty to add, on this you can bet!
Mother reminds you it’s been a whole year
Since this heartless war broke here.
Friday night, Sabbat is coming,
I wonder where you should be roaming.
Do write to us, the more the better,
Do not spare details in your letter!
It has been almost a whole year
Since our last supper here.
Oh, how wonderful everything seemed
When all of us on each other leaned!
Friday night, Sabbat is coming,
I wonder where you should be roaming.
Do write to us, the more the better,
Do not spare details in your letter!
It has been almost a whole year,
A whole year it’s almost been here
Since we dined together
Our last supper ever.
Translated from Hebrew to English by – Isabel Berger
Chaim Goldszajd, brat Hani, miał dobry zegarek, najlepszy jaki przed wojną można było kupić w Kielcach. To był zegarek marki Tissot. W 1939 roku wyruszył w długą podróż.
Yaacov Kotlicki:
We wrześniu 1939 roku, gdy Niemcy wkroczyli do Kielc, moi rodzice postanowili uciekać na wschód. Zanim wyjechali wujek Chaim zdjął zegarek Tissot i dał go mojemu tacie, prosząc, by zatrzymał go, a odda, gdy się spotkają. Nie spotkali się nigdy więcej. Tata dbał o zegarek przez większość swojego życia. Przez wiele lat ciągle pamiętał o tej cennej pamiątce z Kielc. To było szczególnie ważne dla mojej mamy, ponieważ była to jedyna osobista rzecz, jaka pozostała jej po całej rodzinie. Pamiętam ojca reperującego zegarek wiele razy, szukającego części zamiennych, a czasem robiącego części których nie mógł znaleźć. Nigdy nie zrezygnował z niego, aż do czasu, gdy był zbyt stary, by móc go reperować. Kiedy po śmierci mamy w czasie dni żałoby porządkowałem jej rzeczy i dokumenty, między biżuterią znalazłem w małej nylonowej torebce zegarek Tissot z dołączonym małym kawałkiem papieru, na którym mama napisała po hebrajsku i po polsku „Chaim mój brat”.
Pobierz PDF Listy z Getta